ADS-B to system, w którym samolot sam, automatycznie i jawnie nadaje swoją pozycję GPS wraz z wysokością, prędkością i identyfikatorem - co pół sekundy, na częstotliwości 1090 MHz. To właśnie te sygnały zasilają wszystkie internetowe radary lotów.
Co dokładnie oznacza skrót?
Automatic Dependent Surveillance-Broadcast - dozór automatyczny (bez udziału załogi), zależny (od pokładowej nawigacji satelitarnej) i rozgłoszeniowy (nadawany do wszystkich, nie do konkretnego odbiorcy). Każde słowo opisuje przewagę nad klasycznym radarem, który musi aktywnie "oświetlać" cele i sam wyliczać ich pozycję.
Po co lotnictwu ADS-B?
Dla bezpieczeństwa i pieniędzy. Kontrola ruchu widzi maszyny dokładniej i częściej niż na radarze klasycznym, co pozwala ciaśniej układać trasy; samoloty widzą się nawzajem (ADS-B In), a pokrycie zyskały obszary bez radarów - od oceanów po Alaskę. Od 2020 roku nadajnik ADS-B jest obowiązkowy dla większości ruchu w Europie i USA.
Co słychać w sygnale?
Pozycję, wysokość barometryczną i GPS, prędkość, kurs, prędkość pionową, znak wywoławczy, 24-bitowy adres ICAO maszyny oraz kod squawk. Nie ma tam danych pasażerów ani treści rozmów - to wyłącznie parametry lotu, które i tak widzi kontrola.
Czy ADS-B da się wyłączyć?
Technicznie tak - i korzysta z tego lotnictwo wojskowe podczas misji. W cywilnym ruchu kontrolowanym nadawanie jest obowiązkowe.
Czy ADS-B jest szyfrowane?
Nie - sygnał jest otwarty z założenia, by mógł go odebrać każdy uczestnik ruchu i każda stacja naziemna.