Samoloty nie latają "po linijce" z czterech powodów - najkrótsza droga na kuli ziemskiej wygląda na płaskiej mapie jak łuk, trasy biegną po wyznaczonych korytarzach, wiatr potrafi opłacić nadłożenie drogi, a część przestrzeni jest po prostu zamknięta.
Ortodroma - prosta, która wygląda krzywo
Na globusie najkrótsza trasa z Warszawy do Nowego Jorku prowadzi łukiem nad Szkocją i Grenlandią - rozpłaszczenie jej na mapie daje charakterystyczny "banan". To nie objazd, lecz geometria: im dalej na północ wybrzusza się trasa transatlantycka, tym jest krótsza.
Korytarze i punkty nawigacyjne
Ruch lotniczy płynie siecią tras łączących punkty o pięcioliterowych nazwach - stąd załamania kursu w szczerym polu. Coraz częściej kontrola skraca drogę zgodami "direct", ale wejścia i wyjścia z rejonów lotnisk pozostają sformalizowane procedurami SID i STAR.
Wiatr i omijane strefy
Prąd strumieniowy wiejący 200-300 km/h potrafi uczynić dłuższą trasę szybszą - planiści codziennie liczą ten rachunek. Do tego dochodzą strefy pogodowe (burze), ćwiczeń wojskowych i zamknięte politycznie - jak niebo nad Ukrainą, przez które mapy Europy wyginają się od 2022 roku.
Dlaczego lot do USA prowadzi nad Grenlandią?
Bo tamtędy biegnie ortodroma - najkrótsza droga po kuli, która na płaskiej mapie wygląda jak objazd północą.
Czy piloci mogą skracać trasę?
Tak - proszą kontrolę o "direct" do dalszego punktu; przy małym ruchu takie skróty to codzienność.