AWACS nad Polską prowadzi dozór radarowy - krążąc po elipsie nad wschodnią częścią kraju, "zagląda" swoim radarem setki kilometrów w głąb przestrzeni Ukrainy i Białorusi bez jej naruszania, śledząc samoloty, rakiety i drony oraz koordynując myśliwce NATO.
Dlaczego akurat elipsa?
Bo radar dozoru potrzebuje stałej pozycji względem obserwowanego obszaru - orbita o długości kilkudziesięciu kilometrów utrzymuje antenę w optymalnym miejscu godzinami. Z pułapu ok. 9-10 km E-3 Sentry widzi nisko lecące obiekty z ponad 400 km, więc jedna maszyna nad Lubelszczyzną monitoruje niebo po Kijów.
Kiedy AWACS pojawia się częściej?
Loty zsynchronizowane są z zagrożeniem - podczas zmasowanych rosyjskich ataków na Ukrainę patrol startuje nocą z niemieckiego Geilenkirchen i trwa do wyczerpania misji, nierzadko z tankowaniem w powietrzu. W spokojniejsze dni dyżury bywają krótsze albo przejmują je maszyny nad Rumunią.
Co AWACS oznacza dla Polski?
Wczesne ostrzeganie - to on jako pierwszy widzi starty rosyjskich bombowców i rakiet manewrujących, dając obronie powietrznej cenne minuty. Jego obecność na radarze jest celowo jawna: sojusz pokazuje, że patrzy. Bieżącą aktywność sprawdzisz na radarze maszyn wojskowych.
Czy AWACS lata nad Polską codziennie?
Niemal - intensywność zależy od sytuacji za wschodnią granicą; w okresach ataków patrole bywają całodobowe.
Dlaczego AWACS nie wyłącza transpondera?
Jawność jest elementem odstraszania - maszyna dozoru nie ukrywa obecności, ukrywa tylko to, co widzi.
Skąd AWACS startuje?
Flota NATO stacjonuje w Geilenkirchen w Niemczech; nad Polskę maszyny dolatują w kilkadziesiąt minut.