Turbulencje dla samolotu groźne nie są - konstrukcje wytrzymują wielokrotność najsilniejszych wstrząsów spotykanych w rejsach - realne ryzyko dotyczy niezapiętych pasażerów i załogi, stąd jedna żelazna zasada: pasy zapięte, gdy siedzisz.
Skąd się bierze trzęsienie?
Z niejednorodności powietrza - termika nad nagrzanym lądem, fale za górami, uskoki wiatru przy prądzie strumieniowym i sąsiedztwo burz. Osobną kategorią jest turbulencja czystego nieba (CAT), niewidoczna dla radaru pogodowego - to ona odpowiada za nagłe wstrząsy przy bezchmurnym widoku.
Co robi załoga?
Omija, zwalnia, zmienia wysokość - piloci dostają prognozy obszarów turbulencji, raporty poprzedników i wskazania radaru burzowego; manewry widać czasem na mapie lotów jako łuki wokół komórek burzowych. Przy prognozowanym "bełcie" serwis kabinowy zostaje wstrzymany zawczasu.
Liczby zamiast lęku
Poważne obrażenia turbulencyjne liczy się w kilkudziesięciu przypadkach rocznie na ponad 4 miliardy pasażerów - niemal wyłącznie wśród osób bez pasów. Klimat zagęszcza zjawisko (badania wskazują wzrost CAT nad Atlantykiem), na co branża odpowiada lepszym prognozowaniem i polityką ciągłego zapinania pasów.
Czy turbulencja może uszkodzić samolot?
Przypadki uszkodzeń konstrukcji są ekstremalnie rzadkie - skrzydła projektuje się na obciążenia znacznie ponad spotykane w eksploatacji.
Kiedy trzęsie najbardziej?
Przy przecinaniu prądu strumieniowego, nad górami i w pobliżu burz - oraz latem nad rozgrzanym lądem na mniejszych wysokościach.